Wyświetlam 1 - 10 z 24 notek

życie twoich marzeń na wyciągnięcie ręki

  • Napisane 9 sierpnia 2014 o 15:59

picjumbo.com_IMG_04032Namnożyło się ich ostatnio okrutnie. Spozierają z półek z szelmowskim uśmiechem, mamiąc przechodzących konsumentów życiem w dostatku, idealną pracą i rodziną, wspaniałą sylwetką i zdrowiem. Poradniki, które mają dla nas gotową receptę na życie. A ja się pytam – czy to naprawdę takie konieczne? Czy możliwe jest życie bez poradników?

Jestem osobą, która wierzy w edukację. Powiedziałabym nawet o sobie, że jestem typowym kujonem i co więcej, lubię to. Lubię się uczyć. Dlatego kiedy chcę opanować nową umiejętność, nie czekam długo, tylko od razu przeglądam dostępną literaturę w danej dziedzinie. Ta właśnie myśl przywiodła mnie do działu z poradnikami popularnej sieci Empik. Oto nagle moim oczom ukazały się wysokie do sufitu regały zapchane książkami o tym, jak żyć idealnie.

I nie mówię wcale, że nie wierzę w to, co tam piszą, że to zawracanie głowy itd. Nie. Myślę, że kiedy ktoś szuka odpowiedzi, nawet powinien przebrnąć przez podobne pozycje. To, co mnie zadziwiło, to nie tyle ilość tych poradników, ale ich tematyka. Szybko zapomniałam, po co właściwie tam przybyłam. Tak bardzo pochłonęło mnie przeglądanie tych tytułów.

Były tam książki o tym, jak znaleźć wymarzoną pracę, jak napisać dobre CV, a nawet – jak poradzić sobie z zołzą w pracy! W dziedzinie związków znalazłam raczej stałe pozycje – o tym, jak zrozumieć siebie nawzajem, jak walczyć z problemami i oczywiście poradniki z serii „jak go zadowolić” – ciekawe, że zdecydowanie więcej takich książek adresowanych było do kobiet (!?). Wiele poradników dotyczyło pracy nad sobą – zwalczania nieśmiałości, rozwijania asertywności, trwania w chwili obecnej, odnajdywania szczęścia. Były też pozycje typowo biznesowe – o technikach negocjacyjnych, o manipulacjach (trochę mnie to zdziwiło, nie ukrywam), czy ogólnie o tym, jak zostać człowiekiem biznesu. Powtarzały się tytuły związane z odpowiednim zarządzaniem czasem, dobrym przywództwem , zjednywaniem sobie ludzi. Słowo „sukces” błyszczało obietnicami na każdej niemal stronie tych dzieł.

Podobnie, jak w przypadku poradników związanych z prowadzeniem zdrowego trybu życia. To temat naprawdę na topie w tej chwili. Piękne, wysportowane, uśmiechnięte kobiety na okładkach przekonują, że „tym razem się uda” i że „możesz osiągnąć wszystko”. I bardzo dobrze! Za niedługo będziemy najbardziej wysportowanym społeczeństwem na świecie i uważam, że to prawdziwy powód do dumy.

Mnie oczywiście zainteresował regał z radami, jak oszczędzać. Dowiedziałam się, że powinnam obniżyć abonament telefoniczny i telewizyjny (bo czy naprawdę potrzebuję aż tyle darmowych minut i kanałów TV?!), sporządzić listę wydatków i wybrać te, z których jestem w stanie zrezygnować (przecież kawę można pić w domu, a nie w kawiarniach, obiadu też nie muszę jeść na mieście!). Ogólnie autor trochę na mnie krzyczał i nie powiem, obraziłam się na niego troszeczkę. Odkładając książkę na półkę pełna byłam sprzecznych myśli. Z jednej strony, oczywiście powinniśmy trzymać nasze wydatki na wodzy. Z drugiej – czy ograniczanie się i odmawianie sobie WSZYSTKIEGO to rzeczywiście sposób na życie? Nie chcę wchodzić w politykę, więc przemilczę oczywistą myśl, która się teraz nasuwa i spytam w zamian: Czy to się kiedyś zmieni?

A wracając do poradników, przeszła mi przez głowę myśl, kiedy tak stałam i patrzyłam na ten cały dział z receptami na lepsze życie: Gdyby ludzkość wyginęła i na naszym świecie wybudowana zostałaby kolejna cywilizacja, a jego mieszkańcy przypadkiem dokopaliby się właśnie do tego działu w Empiku– co pomyśleliby o ludziach żyjących obecnie? Bo mam wrażenie, że nasze pokolenie zostałoby określone, jako grupa pięknych, szczupłych i zdrowo odżywiających się osób z lekkimi lub poważnymi problemami psychicznymi, które nie potrafią stworzyć związku z drugą osobą, znaleźć pracy, a jak już ją znajdziemy – odnaleźć się w niej i zarządzać własnymi obowiązkami .

Przesadziłam? Na pewno :D Ale przyznajcie, to naprawdę ciekawe pytanie…

zatrudnienie i jego skutki uboczne

  • Napisane 25 lipca 2014 o 16:40

Ostrzeżenie: Biorąc pod uwagę panującą sytuację gospodarczą, mój dzisiejszy wpis może się chwilami wydać odrobinę zbyt optymistyczny. Osobom  o słabych nerwach (zwłaszcza bezrobotnym) radzę czytać przez palce! Czytam fora internetowe dosyć regularnie, szczególnie te biznesowe. W ostatnim czasie wielokrotnie spotkałam się z pytaniami internautów o to, w jakim zawodzie można spokojnie pracować bez niebezpieczeństwa zwolnienia albo w jakim kierunku się kształcić, żeby zapewnić sobie godne życie. Cóż, może nie jestem ekspertem w tym temacie, ale mam pewne doświadczenia, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Ciekawa jestem, czy się ze mną zgodzicie… Oczywiście pierwszą (i jedyną) odpowiedzią, jaka nasuwa się na…

my prawie-idealni

  • Napisane 18 lipca 2014 o 21:07

Czytałam ostatnio w „Wysokich Obcasach” ciekawy artykuł o doskonałości i dążeniu do perfekcjonizmu, na który większość z nas cierpi i – co gorsze – nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że ktoś nam to narzuca. I pomyślałam sobie – jaka to ogromna strata czasu i energii. Oraz – jaka to ogromna strata osobowości!   Przekaz o tym, że to co idealne jest piękne, prześladuje nas już jakiś czas. I ma na nas niezły wpływ, co widzę po sobie. Kiedy na mojej twarzy pojawi się pryszcz (lub – o zgrozo! – ze trzy na raz), od razu czuję się mniej atrakcyjna.…

trudny temat – oszczędzanie

  • Napisane 10 lipca 2014 o 20:45

Ostatnio trochę się metafizycznie zrobiło na moim blogu, więc dzisiaj bardziej przyziemny temat, czyli oszczędzanie. Przyziemny i często drażliwy. Bo chociaż czujemy, że powinniśmy odkładać pieniądze, to nie każdy jest w stanie robić to regularnie. A statystyki są zatrważające…   Nie będę się tu jakoś wielce mądrzyć, bo jako zakupoholiczka z oszczędzaniem jestem na bakier. Niemniej jednak jakieś tam oszczędności mam. Świadomość, że gdzieś tam na jakimś koncie leżą „zapasowe” pieniądze, podnosi mnie na duchu. W obliczu ich braku potrafię wpadać w niezłą panikę, nawet depresję. Może dlatego trzymam ten mój zakupoholizm jakoś na wodzy. Przyznam jednak, że oszczędzać nie…

niewolnica czasu

  • Napisane 6 lipca 2014 o 17:13

Coraz częściej odczuwam problem, z którym staram się uporać już od wielu miesięcy. Mianowicie, mam wrażenie, że czas – a właściwie jego brak – zaczyna mnie przygniatać. Stałam się jego niewolnicą, bo towarzyszy mi we wszystkim, co robię.   Nawet w wolny dzień, kiedy teoretycznie nic mnie nie goni, nic nie muszę. Przyłapałam siebie kilka razy na tym, że chociaż mogę sobie pozwolić na leniwe oglądanie moich ulubionych seriali jeden po drugim, nieustannie zerkam na zegarek i w myślach planuję, co będę robić za godzinę, dwie, popołudniu, wieczorem. To prawdziwa zmora i zdaję sobie sprawę, że wynika ona z natłoku…

uwolnić się od chcieć…

  • Napisane 22 czerwca 2014 o 17:09

Zakupoholizm to choroba, jak każda inna. Tyle że, podobnie jak pracoholizm, nie jest to schorzenie postrzegane negatywnie. W końcu napędza gospodarkę, rozwija bazę kredytobiorców, no i jest przecież tylko nieszkodliwą „typową cechą kobiecą”. Wbrew temu wszystkiemu, trzeba jednak pamiętać, że zakupoholizm jest chorobą. Niekiedy tragiczną w swoich następstwach.   Z kompulsywnym nabywaniem nowych przedmiotów jest trochę tak, jak z hazardem czy alkoholizmem. Poprawia nam humor, podnosi samoocenę, sprawia, że czujemy się ważni. Bez względu na to, jakie mamy środki. Zaciągamy więc długi, kupujemy przedmioty, na które nas nie stać i jedynym naszym pocieszeniem jest to uczucie, jakie nam towarzyszy, gdy…

Postanowienie noworoczne (!)

  • Napisane 15 czerwca 2014 o 13:41

Think outside the boxTak! 15 czerwca 2014, czyli Nowego Roku, pisać będę o moich noworocznych postanowieniach. Przede wszystkim dlatego, że wśród nich znalazło się… regularne dodawanie postów na moim blogu.

 

Ale potem zaangażowałam się w pewien projekt, który zabrał mi cały wolny czas, zawładnął moim umysłem i wyciągnął ze mnie cały zasoby kreatywności. Jestem teraz na etapie rekonwalescencji i chwilowego nadmiaru czasu, dlatego uznałam, że w połowie 6. miesiąca warto rozliczyć się z tego, co sobie postanowiłam u progu 2014 r., żeby mieć pewność, iż będzie on w jakimś stopniu lepszy od poprzedniego. A już na pewno pod jakimś względem jest, skoro od wczoraj – jak mówią eksperci – nie zarabiamy już na rząd, bo nasza praca do 14 czerwca to ekwiwalent sumy podatków, jakimi jesteśmy obciążeni. W zeszłym roku był to 22 czerwca. Progres jest? Jest.

To chyba jasne, że dla zakupoholiczki w kryzysie takie nowinki ze świata finansów są ważne… ;)

Ale wróćmy do czerwca. Lubię ten miesiąc z kilku powodów: sezonu urlopowego, wyprzedaży i czegoś, czego nie mogę dokładniej nazwać, a związane jest to z końcem pewnego etapu (rok szkolny), rozpoczynającego przerwę (wakacje), po której następuje nowy etap (nowy rok szkolny). Chociaż do szkoły nie chodzę już od 9 lat, to nadal ten schemat głęboko we mnie siedzi. Też tak macie?

I z tego też powodu uważam, że czerwiec jest idealnym miesiącem na pół-podsumowania. Pół, bo w połowie roku. Rzecz jasna.

Dlatego teraz podzielę się z Wami moimi postanowieniami. Nie było ich wiele, staram się nie wymyślać więcej, niż trzy, bo co za dużo to niezdrowo. A zatem:

1. Jeść więcej owoców.

W założeniu miałam co tydzień zaopatrywać się w owoce i jeść codziennie przynajmniej jedno. W praktyce kupuję częściej jabłka. Nie jem ich codziennie. Szału nie ma, ale postęp jest.

2. Ćwiczyć regularnie.

Dotrzymałam! Od stycznia do kwietnia. Cztery pełne miesiące ćwiczeń z Chodakowską minimum 3 razy w tygodniu. Wymiękłam z braku czasu, bo praca nad wspomnianym na początku projektem wymagała coraz większych jego nakładów. Szukam wymówek? Pewnie tak… Ale wrócę do ćwiczeń. Wrócę.

3. Dodawać wpisy na blogu regularnie.

Jak to wyszło – każdy widzi. Data ostatniego wpisu: 10 grudnia 2013 r. Ale jeśli ktoś tutaj od czasu do czasu zajrzy po jakiekolwiek informacje, na pewno będę się starać i pisać. Mogę też obiecać, że wpisy będą ciekawsze, niż ten ;)

A jak Wam idzie z postanowieniami? Jeśli żadnych nie zrobiłyście, to pomyślcie o tym w ten sposób – jest połowa roku. Zadowolona jesteś z tych prawie sześciu miesięcy, które masz za sobą? Jeśli tak, to cudownie! Spraw, żeby nadchodzące pół roku też się liczyło! Jeśli nie – wróć do zdania poprzedniego ;)

Oglądałam przed chwilką film o Stevenie Jobsie z Ashtonem Kutcherem w roli głównej. (Wiem – dopiero teraz?!!!) I padły tam takie słowa: „Nieważne kim jesteś, ale to, co zrobisz z czasem, który został Tobie dany. Dzień Twojej śmierci jest już ustalony. Życie to podróż do jego kresu.” Czy jakoś tak.

wszystko, co musisz wiedzieć o reklamacjach

  • Napisane 10 grudnia 2013 o 21:26

Z czystej ciekawości weszłam ostatnio na forum internetowe, dotyczące tylko i wyłącznie reklamacji towarów. Byłam pewna, że posty będą dotyczyły nietypowych sytuacji, które zmuszają konsumentów do zasięgania rady u innych. Myliłam się. Moim oczom ukazała się niemająca końca lista pytań o przebieg reklamacji – pytań całkiem podstawowych. Nie jestem ekspertem, ale przeszukałam Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu najnowszych regulacji prawnych dotyczących tego zagadnienia. I ponieważ zbliżają się Święta – czas prezentów i szalonych, irracjonalnych zakupów, postanowiłam podzielić się z Wami tym, czego się dowiedziałam.

 

ZAKUPY W SKLEPACH STACJONARNYCH

Przy reklamacji pamiętać należy o kilku podstawowych zasadach:

  1. Każdy ma prawo do reklamacji! Nawet, jeśli dotyczy ona towarów z promocji i pomimo starań sprzedawców, którzy aby uniknąć nieprzyjemnej konieczności zadośćuczynienia klientowi za wadliwy towar, wywieszają tabliczkę z napisem: „Po odejściu od kasy reklamacje nie będą uwzględniane”. Oczywiście taki zapis jest niezgodny z prawem.
  2. Na złożenie reklamacji ustawa przewiduje 2 lata od momentu zakupienia towaru. Termin ten może ulec skróceniu w przypadku towarów używanych. Jeśli dojdzie do uwzględnienia reklamacji i wydany zostanie nowy produkt – wówczas znowu podlega on prawu do reklamacji w terminie do dwóch lat od dnia jego otrzymania. 3 dni natomiast przewidują przepisy na zgłoszenie reklamacji produktów spożywczych.
  3. Sprzedawca ma 14 dni na rozpatrzenie reklamacji. Jeśli tego nie uczyni, przyjmuje się, że wniosek został rozpatrzony na naszą korzyść.
  4. Sprzedawca może w ramach reklamacji naprawić wadliwy towar albo wymienić go na nowy. Dopiero jeśli wada jest zbyt duża, aby ją naprawić, a sprzedawca nie ma możliwości wymiany towaru, reklamujący może domagać się zwrotu pieniędzy.
  5. Można reklamować towar bez paragonu! O tym też warto pamiętać. Nawet jeśli sklep nie chce uznać takiej reklamacji, można zgłosić się do inspekcji handlowej, która podejmie odpowiednie kroki. Oprócz paragonu można wykorzystać też inne dowody zakupu, jak wyciąg z konta bankowego czy karty kredytowej, a nawet relacja świadka.
  6. Reklamację można składać pisemnie lub ustnie, a nawet mailowo, jeśli właściciel sklepu taką formę dopuszcza. Najczęściej sprzedawca spisuje relację ustną na specjalnych formularzach – i taka forma jest najbezpieczniejsza.

Rozróżnić należy jednak reklamację od zwrotu towaru. Każdy konsument ma prawo zwrócić towar (termin ustala sklep, może to być 10, 14 albo 30 dni od daty zakupu), jednak musi wtedy spełnić określone zasady. Np.: towar nie może być używany, metka nie odczepiona, a konsument powinien okazać dowód zakupu w postaci paragonu. Zasady te mogą się zmieniać w zależności od sklepu.

ZAKUPY PRZEZ INTERNET

Na odstąpienie od umowy zawartej na odległość konsument ma 10 dni – ten termin jest niezmienny i nie może być ustalany przez sprzedawców. Klient nie musi podawać powodu zwrotu, jednak powinien dostarczyć sprzedającemu towar w nienaruszonym stanie w ciągu 14 dni od daty zgłoszenia chęci zwrotu.

Reklamacje są natomiast uwzględniane w podobny sposób, jak w przypadku sklepów stacjonarnych

REKLAMACJA A GWARANCJA

Warto pamiętać o jeszcze jednej możliwości – skorzystania z gwarancji, jaką objęty jest produkt. Często takie rozwiązanie jest bardziej korzystne dla kupującego. Na podstawie gwarancji klient ma prawo do bezpłatnej naprawy towaru, który zepsuł się w określonym czasie. Wszystkie zasady, dotyczące udzielania gwarancji są dokładnie opisane w jej regulaminie. Aby była ona zasadna, należy wypełnić odpowiedni wniosek (najczęściej dołączany do zakupu). Wniosek ten powinien mieć podpis i pieczątkę sprzedającego, dlatego trzeba zawsze pamiętać o podbiciu gwarancji przy zakupie.

PODSUMOWANIE

Krótko mówiąc, prawo do reklamacji ma każdy. Trzeba tylko pamiętać, że jest ona definiowana w świetle prawa jako odstąpienie od umowy, nie jako zwrot. Z tym ostatnim mamy do czynienia, kiedy oddajemy towar w nienaruszonym stanie, bo rozmyśliliśmy się, co do jego zakupu.

Swoje prawa warto znać i z nich korzystać. Najważniejsze to pewność siebie i nieugięta postawa. Wielu sprzedawców korzysta z niewiedzy konsumentów, którzy rezygnują z reklamacji, kiedy napotykają opór. Warto pamiętać, że klient nie jest sam – zawsze może się zwrócić do rzecznika praw konsumenta i wyegzekwować od sklepu to, co mu się należy.

świąteczne zakupy

  • Napisane 22 listopada 2013 o 21:34

prezenty pod choinkąDzisiaj będzie o tym, co kocham najbardziej, czyli o zakupach, tyle że świątecznych :) Wiem, wiem, święta dopiero za miesiąc, ale przyznacie, że o prezentach trzeba już przynajmniej zacząć myśleć. Jako zakupoholiczka na odwyku wiem, jak ciężko oprzeć się zakupowemu szaleństwu w tym okresie. Dlatego postanowiłam przedstawić Wam kilka rzeczy, które moim zdaniem mogą sprawić ogromną przyjemność obdarowywanym, a jednocześnie nie nadwerężać portfela ;)

Zanim zacznę, kilka słów wstępu na temat mojej filozofii kupowania prezentów Bożonarodzeniowych… Otóż zawsze przy tej okazji staram się kierować tym, co obdarowywane przeze mnie osoby lubią i co może sprawić im przyjemność. Z roku na rok jest to coraz trudniejsze, jednak najważniejsze to obserwować, słuchać i podłapywać, co nasi najbliżsi mówią przy różnych okazjach. Warto robić to nie tylko przed świętami, ale cały rok – wtedy najłatwiej trafić z prezentem. Druga sprawa to cena. Wiem, że żyjemy w czasach, kiedy gadżety, metki i ceny muszą być najlepsze i z najwyższej półki. Jednak nie dajmy się zwariować. Uważam, że można sprawić przyjemność drugiemu człowiekowi również dzięki przedmiotom z nieco niższej półki ;) Postanowiłam, że nie będę więc przy okazji tego wpisu przywoływała nazw konkretnych marek (prawdopodobnie i tak będę Wam pokazywać przedmioty, ubrania i kosmetyki, które mnie urzekły w najbliższym czasie), więc dzisiaj tylko lista i kilka – mam nadzieję przydatnych – wskazówek.

Zaczynamy…

Dla pracoholików

To specyficzna grupa ludzi, którą najczęściej cieszą praktyczne rzeczy. Wydaje mi się, że warto jednak, z okazji Świąt, pokazać im, że nie praca jest najważniejsza, ale oni sami! Dlatego moja propozycja, to zestaw do domowego SPA. Aromatyczne świece, relaksujące olejki do kąpieli, kule musujące i oczywiście kojący żel do mycia. UWAGA! Prezent tylko dla kobiet i tylko dla tych, które mają w domu wannę ;)

Jeśli chodzi o mężczyzn, to stawiałabym jednak na praktyczność. Każdy pracoholik potrzebuje dobrego organizera. Kalendarz z miejscem na notatki, książką telefoniczną i adresową – to idealny prezent dla pracusiów :) Oczywiście nie tylko dla mężczyzn, sama chętnie taki prezent znalazłabym pod choinką…

Aby się odprężyć, pracoholik musi od czasu do czasu zapomnieć o pracy całkowicie i dać się porwać zdrowej rywalizacji. A uważam, że nic tak nie relaksuje, jak gra w gronie przyjaciół i rodziny. Dlatego moja kolejna propozycja – nie tylko dla pracoholików – to po prostu gra planszowa lub inna, w którą będzie można zagrać na imprezie, w czasie rodzinnych świąt, z najbliższymi znajomymi itd.

Dla aktywnych

Osoby aktywne sportowo lubią gadżety. Uważam, że w tej chwili najlepszym prezentem jest krokomierz. Odlicza on trasę, mierzy puls i ma wszystkie bajery, które sportowcom, znającym się na rzeczy pozwolą utrzymać dobrą kondycję.

Niezawodnym prezentem dla takich osób są również, oczywiście, elementy garderoby. Specjalne topy do ćwiczeń, spodnie – to rzeczy, których sportowcom zawsze mało ;)

Niekoniecznie dla aktywnych, ale dla wszystkich, którzy lubią słuchać muzyki w drodze, odpowiednim prezentem mogą okazać się słuchawki. Małe, wkładane do ucha albo duże, przykrywające całe uszy. Może jest to zeszłoroczny trend, ale w sklepach elektronicznych nie brakuje słuchawek w różnych kolorach i projektach – jest w czym wybierać.

Dla gadżeciarzy

To swoista grupa ludzi, dla których cena ma znaczenie. Im wyższa, tym lepiej. Ja jednak znalazłam niedawno całkiem niedrogi gadżecik, który robi furorę wśród znajomych, chociaż jest tylko małym, kwadratowym głośniczkiem, który mieści się w dłoni. Jego cena to ok. 50 zł, więc bez przesady, a moc ma ogromną :)

Obudowa lub etui do telefonu to moja kolejna propozycja. Szczególnie jeśli są zwariowane i przyciągają wzrok. To gadżeciarze kochają najbardziej ;) Koszt znacznie niższy, niż sam telefon, a może sprawić równie dużo przyjemności.

Trochę droższa propozycja, to czytnik e-booków. Nie polecałabym osobie, która kocha książki i kolekcjonuje je, marząc o własnej biblioteczce, ale dla gadżeciarzy to świetny prezent. Oczywiście, jeśli czytają i najlepiej dużo podróżują, bo w takich sytuacjach e-booki najczęściej się przydają.

Dla kuchcików

Osoby, które kochają gotować, na pewno ucieszą się z gadżetów kuchennych. Dużą popularnością cieszą się silikonowe foremki i przybory kuchenne. Jest ich mnóstwo w sklepach z rzeczami dla domu, ale nawet w Empiku czy Rossmannie można znaleźć całkiem ciekawe okazy.

Książka kucharska to może trochę oklepane, ale można poszukać czegoś innego, co zainspiruje taką osobę do dalszych poszukiwań kulinarnych.

Uniwersalne

Ostatnie propozycje postanowiłam zebrać w tej kategorii, bo trudno mi je podzielić na inne ;) Zaliczam do nich:

  • Książki, poradniki, płyty – w zależności od zainteresowań mogą to być przewodniki po zdrowym odżywaniu, fotografii, nauka języka obcego albo po prostu literatura. Mogą to być płyty z muzyką, ulubionym filmem albo koncertem ulubionego zespołu na DVD. Trzeba jednak dobrze orientować się w tym, co obdarowywany lubi.
  • Gry komputerowe – niestety to się nigdy nie znudzi zapalonym graczom, przede wszystkim mężczyznom. Znowu jednak trzeba wiedzieć, co ma on już w swojej kolekcji i jakiego typu gry sprawiają mu przyjemność
  • Perfumy – oczywiście podpatrujemy najpierw, jakie zapachy obdarowany lubi, a dopiero potem podejmujemy decyzję. Nie ma nic gorszego, niż nietrafiony perfum. Z całą pewnością osoba, która je otrzyma nie będzie ich używała.
  • Portfel – to dobry prezent na każdą okazję. Do wyboru mamy eleganckie, zabawne, casual i „imprezowe”. To samo tyczy się małych podręcznych torebek – zawsze się przydają. Trzeba jednak wiedzieć, że obdarowywany potrzebuje portfela, bo nie jest to rzecz, którą się często wymienia.
  • Ubranie – tego też nigdy za wiele i dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Może to być zabawny T-shirt, koszula, bluza, sweter. Odradzałabym kupowanie spodni. Jest to dobra alternatywa dla słynnych świątecznych skarpetek ;)
  • Rękawiczki, czapka, szalik – no cóż, mamy w końcu okres zimowy. Nie chodzi mi oczywiście o rękawiczki, kupione na targu na 5 zł, ale jakieś bardziej eleganckie lub zabawne. Myślę, że takich rzeczy nigdy za wiele.
  • Kosz ze słodyczami – to propozycja dla łasuchów. Z pewnością macie kogoś takiego w rodzinie, kto uwielbia objadać się słodkościami i nie dba o wyszukane prezenty. Po co się więc zamęczać? :)
  • Akcesoria – to świetny pomysł na prezent dla kobiet, które lubią nosić tego typu dodatki. Myślę, że jest idealny dla koleżanki z pracy, czy znajomej, której nie musimy wręczać zbyt wyszukanego prezentu. A na pewno trafimy w dziesiątkę!
  • Narzędzia – no i w końcu coś dla panów pracusiów. Znam kilku takich, dla których dobry śrubokręt to podstawa! Miewają swoje skrzynki i tam trzymają największe skarby :)
  • Scyzoryk – również dla panów, ale tym razem lubiących przygody. Uniwersalny scyzoryk, zawierający nożyk, otwieracz do butelek, korkociąg, śrubokręt i inne ciekawe rzeczy, o których istnieniu nie zdaję sobie sprawy to idealny prezent dla mężczyzn żądnych przygód. Podobnie, jak podręczna latarka ;)

I to by było na tyle, jeśli chodzi o prezenty, na które wpadłam sama, uczona wieloletnim doświadczeniem ;) Mam nadzieję, że znaleźliście tutaj kilka inspiracji. Nie jestem oczywiście ekspertką w tej dziedzinie, dlatego zachęcam Wam do dzielenia się z prezentami, które Wy kupujecie w tym roku albo kupiliście jakiś czas temu i okazały się strzałem w dziesiątkę. Czekam niecierpliwie!

szukając szczęścia – wnioski

  • Napisane 27 października 2013 o 20:43

Jak pisałam ostatnio, jestem na etapie zmiany jakości swojego życia. Zmiany zaczynam jednak nie od otaczającej mnie rzeczywistości, ale od siebie. Łatwe to nie jest, ale chętnie podzielę się z Wami tym, co odkryłam w ostatnim czasie   Od samego początku, kiedy zaczęłam dążyć do zmiany swojego sposobu myślenia na bardziej pozytywny, nie miałam tak naprawdę pojęcia, jak się za to zabrać. Początkowo po prostu starałam się więcej uśmiechać, cieszyć z drobnostek, które przynosił mi kolejny dzień, dostrzegać pozytywne strony w tym, co mnie spotyka… Jednak, mimo wszystko, czułam w sobie pustkę, bo miałam wrażenie, że wszystko, co robię, to…